„Najtrudniejsze były nie zabiegi, ale strach, który wracał każdego dnia”
„Myślałam, że najgorsze będą operacja i chemioterapia. Okazało się, że największym wyzwaniem był strach, który towarzyszył mi każdego dnia” – mówi Maria, bohaterka kolejnej części cyklu „Prawdziwe historie Amazonek”.
Przeczytaj szczery wywiad o diagnozie, leczeniu, emocjach i odnajdywaniu siły wtedy, gdy wydaje się, że już jej nie ma.
Prawdziwe historie Amazonek
„Najtrudniejsze były nie zabiegi, ale strach, który wracał każdego dnia”
Rozmowa z Maria, 48-letnią Amazonką, która przeszła leczenie raka piersi.
Kiedy usłyszałaś diagnozę?
To było trzy lata temu. Poszłam na rutynowe badanie kontrolne. Nic mnie nie bolało, czułam się dobrze. Kiedy lekarz powiedział, że zmiana wygląda podejrzanie i potrzebna jest dalsza diagnostyka, jeszcze nie dopuszczałam do siebie najgorszego scenariusza. Dopiero po biopsji usłyszałam słowa, których boi się każda kobieta: „to nowotwór”.
Pamiętasz swoją pierwszą reakcję?
Bardzo dobrze. To nie był płacz ani panika. Raczej pustka. Wróciłam do domu i przez kilka godzin siedziałam w ciszy. W głowie miałam tylko jedno pytanie: „Co teraz?”. Myślałam o dzieciach, o mężu, o tym, czy będę żyła.
Czego najbardziej obawiałaś się na początku leczenia?
Operacji i chemioterapii. Wydawało mi się, że to będzie najgorsze. Patrząc z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że zabiegi były trudne, ale najtrudniejsze było coś zupełnie innego.
Co konkretnie?
Strach. Taki, który budził mnie w środku nocy. Strach przed wynikami badań, przed nawrotem choroby, przed tym, że nie zobaczę, jak moje dzieci dorastają. Zabiegi miały swój termin i koniec. Strach pojawiał się codziennie.
Jak wyglądały kolejne miesiące?
Były momenty bardzo ciężkie. Wypadły mi włosy, straciłam energię, czasem trudno było wejść po schodach. Ale najbardziej bolało mnie poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Nagle wszystko kręciło się wokół szpitala, badań i kolejnych wizyt.
Czy miałaś wsparcie bliskich?
Tak, ogromne. Mąż był przy mnie od początku do końca. Ale nawet mając najlepszą rodzinę na świecie, czasami człowiek czuje się samotny. Są emocje, których nie da się w pełni wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżył.
Co pomogło Ci przetrwać ten czas?
Przełomem była wizyta w Waszym sklepie. Szczerze mówiąc, bardzo się jej bałam. Wydawało mi się, że będzie trudna i pełna emocji, bo przecież musiałam zmierzyć się z tym, co się wydarzyło. Tymczasem spotkałam tam super dziewczyny z obsługi i inną Amazonkę. Rozmawiałyśmy zupełnie szczerze, bez skrępowania. Było dużo zrozumienia, ale też śmiechu. Po raz pierwszy od dawna poczułam spokój. Zobaczyłam kobietę, które przeszła podobną drogę i normalnie żyje. Wyszłam stamtąd lżejsza, z poczuciem, że nie jestem sama. Dlatego tak lubię do Was zaglądać. To nie są zwykłe zakupy to miejsce w którym czuje się mega fajnie.
Czy choroba zmieniła Twoje podejście do życia?
Bardzo. Kiedyś ciągle się spieszyłam. Praca, obowiązki, lista rzeczy do zrobienia. Dziś bardziej doceniam zwykłe chwile. Spacer, rozmowę z przyjaciółką, wspólną kolację z rodziną. Choroba nauczyła mnie, że nie wszystko trzeba odkładać na później.
Wiele kobiet mówi, że po zakończeniu leczenia nie wraca od razu poczucie bezpieczeństwa. Też tak miałaś?
Tak. Wszyscy wokół cieszyli się, że leczenie się skończyło, a ja nadal się bałam. Paradoksalnie wtedy zostałam sama ze swoimi myślami. W trakcie leczenia człowiek działa zadaniowo. Potem przychodzi czas na zmierzenie się z emocjami.
Co powiedziałabyś kobiecie, która właśnie usłyszała diagnozę?
Powiedziałabym jej, żeby nie próbowała być silna za wszelką cenę. Można płakać, można się bać, można prosić o pomoc. To nie oznacza słabości. I jeszcze jedno: rak piersi to nie wyrok. Przed Tobą trudna droga, ale nie jesteś na niej sama.
A dziś? Jak wygląda Twoje życie?
Pracuję, podróżuję, spotykam się z bliskimi. Regularnie się badam i dbam o siebie. Choroba pozostawiła ślad, ale nie definiuje mnie. Jest częścią mojej historii, a nie całym moim życiem.
Dlaczego zgodziłaś się opowiedzieć swoją historię?
Bo sama kiedyś potrzebowałam takich historii. Kiedy słyszałam od innych kobiet: „udało mi się”, odzyskiwałam nadzieję. Jeśli moja opowieść sprawi, że choć jedna osoba poczuje się mniej samotna, warto było o niej opowiedzieć.
W tej samej kategorii
- Nie odkładaj siebie na później. Różowy Październik widziany z bliska
- „Nie chcę wyglądać jak pacjentka” – kobiecość po leczeniu
- Poradnik dla Amazonki - powrót do pracy po leczeniu raka piersi
- Wakacje po mastektomii – co spakować, aby czuć się komfortowo i bezpiecznie?
- Dlaczego warto kupić nowy strój kąpielowy na sezon letni?
Z tym samym tagiem
- Wakacje po mastektomii – co spakować, aby czuć się komfortowo i bezpiecznie?
- „Najtrudniejsze były nie zabiegi, ale strach, który wracał każdego dnia”
- Dlaczego warto kupić nowy strój kąpielowy na sezon letni?
- Prawdziwe historie Amazonek - „Co powiedziałabym sobie sprzed diagnozy?”
- „Kartka z pamiętnika: rok, który zmienił wszystko”
Komentarzy
Brak komentarzy
Zostaw swój komentarz